Menu

Berberysłowo

Słowa są dla mnie ważne. Są symbolami określającymi ważne etapy w moim życiu i te zwykłe proste sprawy

my house is my...

czerwonyberberys

Święta idą. Alleluja, ale czy naprawdę tak jesteśmy otwarci na bliźniego? Zawsze? Ja - nie.

Jest jedna sfera mojego życia, która jest święta. Mój dom. Nigdy nie potrafiłam prowadzić domu otwartego. W moim domu są mile widziani moi Przyjaciele - Ania Belgijska - domowniczka, nie gość, takoż Przyjaciółka. Czarownice, które są Gościniami, ale zawsze, o każdej porze dnia i nocy.

Źle sie czuję, kiedy muszę wpuścić do domu osobę, z którą nie mam intymnej- czyli opartej na uczuciach relacji. Przykład? Moja wspólniczka. Dziewczyna, którą cenię, którą bardzo lubię i szanuję. Bywa moim oparciem i wzorem. Ale to wspólniczka. Gdyby nią nie była - byłaby przyjaciółką i oczywistością w moim domu. 

Moim domem rządzą uczucia. Barwy, wygoda. Wyjątkowość mojej Córki.

Przy całym moim ekstrawertyzmie - Wam Drodzy - życzę Świąt intymnych, dobrych, uczuciowych, miniaturowo subtelnych. Dla religijnych - Alleluja, dla tradycjonalistów - pięknych chwil.

Wesołych Świąt WielkiejNocy.

 

Komentarze (13)

Dodaj komentarz
  • zona.oburzona

    Berberysie, i nawzajem :) Co do domu, to podzielam - tylko wąskie grono ludzi do siebie zapraszam. A jeszcze jakby ktoś przyszedł niezapowiedziany... nie znoszę.

  • marga77

    no dom otwarty prowadze dla przyjaciol, kazdej porze dnia i nocy bez uprzedzania moga walic, jak w dym :)))

    radosnych Kochana :***

  • czerwonyberberys

    ZO
    ja też - i obawiam się, że to po mnie widać ;))
    Wesołych ;)

  • czerwonyberberys

    Marguś
    Ty to akurat jesteś dziecko Cygana ;)) szczęśliwie trochę Ci przechodzi

  • Gość: [zuzia] *.aleksandrowkujawski.vectranet.pl

    wesołych ... i udanego odpoczynku :)

  • snowinmay

    To ja też tak mam. Tylko zapowiedziani i tylko przyjaciele, albo osoby zaprzyjaźnione, czy dobrze zakolegowane. Dostaję skrętu kiszek na myśl o goszczeniu ludzi, z którymi nie jesteśmy w takiej relacji. Odbija się to trochę na życiu towarzyskim, niestety, bo nie jesteśmy mistrzami rewizyt i z tego też powodu wolimy spotkania na mieście... Na szczęście Święta to inny czas. Dobrego czasu świątecznego (jakkolwiek go rozumiesz) :).

  • lady_lavender

    Witaj, Berberysku:-) bardzo dobrze Cie rozumiem... dom jest dla domownikow i dla prawie domownikow;-) najlepszego dla Ciebie i Twoich bliskich:-*

  • zona.oburzona

    Berberysie, po mnie chyba też widać, bo już baaardzo dawno nikt bez zapowiedzi nie przyszedł :D

  • veanka

    Kiedyś prowadziłam dom tzw. otwarty, ale odbiło mi się to czkawką.
    Od pewnego czasu mój dom jest otwarty tylko dla tych, na których i ja jestem otwarta.
    Berberysku, świąt spokojnych, dobrych i duchowo pogodnych (na aurę nie ma co liczyć), bez trosk, bez niechęci do nikogo (przynajmniej do wtorku) i z ciepłem w sercu, skoro temperatura za oknem jest jaka jest. I smacznych produktów polskiego przemysłu spożywczego;).

  • arwen11

    to ja również mam tak ja Ty Berberysie ;o) dom dla najbliższych - rodzina i przyjaciele. ale za wizytami za częstymi i niezapowiedzianymi nie przepadam, bo czasem lubię pobyć sama w swoim domu razem z MĘŻEM ;o)

  • squirk

    Bardzo lubię gości, bardzo.
    Tak ze 3-4 razy w roku, na kilka dni, zapowiedzianych ze sporym wyprzedzeniem.
    Albo kołorkerów czy lokalnych znajomych - zapowiedzianych co najmniej dzień wcześniej.
    Nikt, kto mnie o wizycie nie uprzedzi, nie wejdzie - ja tu mieszkam. Mieszkam. Paskudna jestem i bardzo stanowcza pod tym względem.

    Ale, jak tak czytam notkę i komentarze, wiem że dla kilku osób zrobiłabym taki wyjątek że aż by furczało.
    ;-)

  • czerwonyberberys

    Kochani
    Jak dobrze wiedzieć, że nie mam pojedyńczego fieja w tej sprawie :)))))))))

  • 5000lib

    Człowiek musi mieć swoją sferę komfortu.

Dodaj komentarz

© Berberysłowo
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci